Zrelaksowany inwestor przed komputerem

Relaxed businessman working with a laptop in his office

Jak zabezpieczyć oszczędności przed inflacją?

Artykuł partnera.

Po latach nieobecności inflacja znów zbliża się do naszych drzwi – a w zasadzie już do nich puka. Utrzymująca się do niedawna na poziomie bliskim zera (lata 2013-2014) albo wręcz poniżej tej granicy (deflacja w latach 2015-2016), niepokojąco zaczęła ostatnio wzrastać, a prognozy zapowiadają pogłębienie tej tendencji. Rok w rok znikają oszczędności Polaków warte miliardy złotych. Dlaczego tak się dzieje i jak tego uniknąć?

Inflacja czyli co?

Wstrzymał słońce, ruszył ziemię, wspomniał o inflacji. Mikołaj Kopernik niemal dokładnie 500 lat temu opisywał skutki psucia pieniądza. Dziś ośrodki uprawnione do emisji nie stosują oszczędniejszych wariantów domieszek kruszców przy biciu monet, ale ich analogiczne działania mają bliźniacze konsekwencje.

Z technicznego punktu widzenia, pieniądz jest w gruncie rzeczy takim samym towarem rynkowym jak wszystkie inne. Jeśli jego ilość w obiegu zwiększa się szybciej niż ilość innych dóbr, wtedy siłą rzeczy przedstawia on mniejszą wartość przy wymianie. Zainteresowanie pieniądzem słabnie, a w związku z jego nadpodażą staje się tańszy. Konkluzja jest prosta i nasuwa się sama – inne towary drożeją. I to właśnie jest inflacja.

Nowe tysiąclecie Polska rozpoczęła od inflacji na poziomie 10%. Co to oznaczało w praktyce? Dziesięć banknotów o nominale sto złotych rozłożonych na stole 1 stycznia – po upływie roku przedstawiało wartość dziewięciu z nich. Dziesiąty banknot nie został spalony, nie zabrał go złodziej ani nie wyparował. Po prostu, spadła siła nabywcza pieniądza.

Jedni klasycy ekonomii nazywają to kradzieżą, drudzy podatkiem inflacyjnym, a jeszcze inni opisują zjawisko neutralnie, bądź traktują jako korzystne. Z całą jednak pewnością nie jest ono pożądane przez nikogo, kto swoje oszczędności tezauryzuje w postaci pieniądza.

Przeciwdziałanie inflacji w praktyce

Prognozy inflacji w Polsce w kolejnych latach nie są krzepiące, a według wielu ośrodków analitycznych – prawdopodobnie są niedoszacowane. Rok 2017 zakończył się inflacją na poziomie 2%, a 2018 zamknął się w granicach 1,6%. Od stycznia do września 2019 średni wskaźnik inflacji wynosił 2,6% rdr i był wyższy od zakładanego. Sytuacja społeczno-polityczna w Polsce w ostatnich miesiącach roku jest trudna do przewidzenia, co w połączeniu z niezbyt optymistycznymi informacjami na temat stanu niemieckiej gospodarki uniemożliwia wskazanie wyniku na koniec roku 2019.

Najnowsza projekcja inflacyjna Narodowego Banku Polskiego przewiduje wartość 2,8% w roku 2020, a w kolejnym 2,4%. Niezależni analitycy spodziewają się nawet wyższych wskaźników w wymienionym okresie. Nic nie zapowiada tego, aby w najbliższej przyszłości ten trend miał zostać odwrócony i niewiele wskazuje na to, że kompetentnym instytucjom w ogóle na tym zależy. Rada Polityki Pieniężnej jest organem decyzyjnym NBP, który posiada narzędzie kontrolne w postaci ustalania wysokości stóp procentowych.

Główna stopa procentowa wynosi obecnie 1,5%, a to wyraźnie poniżej współczynnika inflacji. Władze NBP zapowiedziały, iż przynajmniej do 2022 roku pozostanie ona bez zmian, a jeśli rozważana będzie jakakolwiek korekta to jedynie obniżająca aktualny poziom. Wpływ takiej decyzji może skutkować dalszą dewaluacją złotówki, większą dostępnością (tańszych) kredytów, wreszcie utrzymaniem stanu nadpodaży pieniądza i osłabianiem jego siły nabywczej.

Prostym rozwiązaniem przychodzącym na myśl w pierwszej chwili byłoby ulokowanie pieniędzy w banku na oprocentowanym rachunku. Problem w tym, że obecny średni poziom oprocentowania lokat dla osób fizycznych oscyluje wokół 1,6% w skali roku, a to sporo poniżej wskaźnika wzrostu cen. Owa recepta nie uchroni oszczędności przed znikaniem, spowolni jedynie jego tempo. Sposobem na ograniczenie skutków inflacji mogłoby być korzystanie z promocji instytucji finansowych, które oferują nowym klientom lokaty krótkoterminowe na 3-4% w skali roku. Wiązałoby się to jednak z koniecznością ustawicznego zakładania nowych kont np. co kwartał, ale nawet to mogłoby okazać się nieskuteczne w przypadkach, w których bank oczekuje w zamian założenia rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego (ROR) oraz przekierowania nań comiesięcznego wynagrodzenia. Jeśli nie lokaty, to co?

Uciec, ale dokąd? – czyli gdzie najlepiej ulokować pieniądze.

Pożyczanie na procent nie jest już grzechem od jakiegoś czasu, a wspieranie takim gestem własnego państwa brzmi nieomal szlachetnie. Ale czy jest to działanie opłacalne? Obligacje Skarbu Państwa pozornie chronione są przed spadkiem wartości złotówki wzorem oprocentowania: inflacja+marża. Umowę z Państwem zawrzeć można na cztery lub dziesięć lat – marża wynosi odpowiednio 1,25% dla pierwszych i 1,5% dla tych drugich. Problem w tym, iż indeksowanie inflacją rozpoczyna się w drugim roku, w pierwszym natomiast oprocentowanie jest stałe (2,4% oraz 2,7%). Wspomniana wyżej prognoza inflacji w wysokości 2,8% dla roku 2020 czyni inwestycję wątpliwą z punktu widzenia finansowego – zaletą jednakże jest to, iż jest wariantem najbezpieczniejszym. Przerażać może także długi okres oszczędzania, z którego rezygnacja rodzi koszty w postaci kary za przedwczesne wyjście z inwestycji. Wspomnieć należy również o tzw. podatku Belki, czyli daninie na rzecz Państwa naliczanej od dochodów kapitałowych osób fizycznych. Bez zbędnego zagłębiania się w szczegóły powiedzieć można, iż znacząco minimalizuje ona potencjalne zyski z wykupu obligacji.

Zwyżkujące metale szlachetne bywają forpocztą nadchodzących kryzysów sektora finansowego. Ostatnie miesiące i lata stoją pod znakiem stałego wzrostu wartości złota, ale również srebra. Inwestycja w uncje złota może uchronić oszczędności przed utratą wartości, na co mogłyby wskazywać tegoroczne wykresy na światowych giełdach. Pamiętać należy jednak, iż trend taki z pewnością nie będzie trwał wiecznie, a kiedy skończy się obecny? Dobre pytanie.

Akcje spółek dywidendowych cechują wahania kategoryzujące inwestycje w nie jako nieprzewidywalne. Ryzyko, w zależności od przedsiębiorstwa, może przybierać rozmaitą wysokość. Lata koniunktury gospodarczej sprzyjają zrównaniu w świadomości akcji i lokat, jednak wrażliwość giełdy na tąpnięcia jest faktem oczywistym i powszechnie znanym. Spółki generujące zysk podzielą się nim z nami w postaci dywidendy, a wzrost kursu akcji będzie stanowił dodatkową korzyść. A jeśli tak się nie stanie? Połączone siły spadku kursu i braku wypłaconej dywidendy zachwieją podstawami inwestycji, straty mogą dotknąć znaczącej części wkładu.

Fundusze Inwestycyjne – czy warto w nie inwestować?

Bilans pomiędzy zyskiem i ryzykiem to kluczowy czynnik przy podejmowaniu decyzji o inwestycji. Ulokowanie pieniędzy w aktywnym funduszu inwestycyjnym z pewnością jest przodującą metodą przeciwdziałania skutkom inflacji. Zdanie się na wiedzę i doświadczenie potężnych instytucji to rozsądne rozwiązanie, minimalizujące potencjalne ryzyka. Spółka Generali Investments, wiodący na polskim rynku fundusz inwestycyjny, posiada pakiet rozwiązań dla oszczędzających z przystępnym progiem wejścia w inwestycję.

Oferta nazwana Generali Korona Dochodowy zasługuje na chwilę uwagi. Subfundusz ten inwestuje aktywa w instrumenty rynku pieniężnego, np. bony skarbowe, dłużne papiery wartościowe o terminie wykupu nieprzekraczającym roku czy krótkoterminowe lokaty bankowe. Minimalna wielkość pierwszej wpłaty wynosi 100 złotych, a więc próg ten nikogo w zasadzie nie wyklucza. Fundusz zarządza kapitałem na podstawie bieżącej oceny sytuacji oraz makroekonomicznych prognoz rozwoju Polski. Inwestycję charakteryzuje relatywnie wysokie bezpieczeństwo, a także nieznaczne wahania wartości. Fundusz wytycza minimalną wartość udziału instrumentów finansowych pochodzących z rynku pieniężnego na poziomie 70%, a maksymalną na 100%.

Generali Korona Dochodowy skierowany jest do inwestorów o przynajmniej półrocznym horyzoncie inwestycyjnym, którzy oczekują zdywersyfikowanego i elastycznego portfela gotówkowego i są gotowi zaakceptować niewielkie ryzyko płynące z ulokowania kapitału w krótkoterminowe papiery dłużne i inne instrumenty pokrewne. Atrakcyjna wysokość opłaty za zarządzanie (obecnie 0,9% – maksymalnie do 1%) nieznacznie tylko wpływa na wypracowany wynik inwestycji.

W dłuższej perspektywie wzrost wartości aktywów w przedstawieniu graficznym ma postać krzywej wznoszącej, a więc jest to rozwiązanie właściwe dla inwestorów o niewielkim, ale też znaczącym kapitale. Elastyczny wybór między wkładem krótko i długoterminowym, czyni tę metodę ratowania oszczędności przed skutkami inflacji jedną z najbardziej efektywnych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.